WIADOMOŚCI


31.07.2016
Podążające z zachodu załamanie pogody wygoniło nas z Bergell. Udaliśmy się na południe mając nadzieję, że w grupie górskiej Masino uda się wspinać w niżej położonej dolinie Mello. Zrobiliśmy tam spektakularną drogę wzdłuż wodospadów. Niestety następnego dnia zaczęło padać. Adam postanowił wrócić, a my z Martą przenieśliśmy się do Chamonix. Przeczekaliśmy załamanie pogody i gdy tylko nie padało wspinaliśmy się m. in. na Aiguille de L'Index, Le Montenvers i Le Brévent. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Chamonix.

21.07.2016
Kolejny raz nie dopisało mi szczęście w Bergell. Trzy dni pogody starczyło byśmy z Martą i Adamem rozwspinali się w dolinie Albigny. Zrobiliśmy cztery drogi w tym jedną długą na Pizzo Balzetto. Ze szczytu widok był zachwycający. Plan był taki, by przenieść się do sąsiedniej doliny Bondasca. Jednak załamanie pogody zmusiło nas do zmiany planów. Niestety, Piz Badile jak tylko się do niego zbliżam, zasłania się chmurami i odstrasza opadami. Może następnym razem, a na razie trzeba się uzbroić w cierpliwość. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Bergell.

04.07.2016
Jeseniki to nieduże góry położone w Czechach, ale jest tam kilkadziesiąt rejonów wspinaczkowych. Niektóre z nich są na tyle interesujące, że przyciągają oprócz wspinaczy z Czech, także tych z Polski. Jednym z rejonów jest Rabstejn, położony w pobliżu Rymařova. Wspinaliśmy się tam z Andrzejem przez kilka dni, robiąc najciekawsze drogi będące w naszym zasięgu. Rabstejn to dobra odskocznia od wapienia. Warto tam pojechać choć raz w życiu, by zmierzyć się ze skąpym, czeskim obiciem. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Rabstejn.

19.06.2016
Dwa ostatnie weekendy z Martą i Mateuszem spędziliśmy wspinając się na Jurze. 11 czerwca byliśmy w Mirowie, gdzie w ostatnich latach przybyło nowych dróg w pełni obitych. Wspinaliśmy się nie tylko na drogach sportowych. Mateusz pierwszy raz samodzielnie poprowadził tradową linię Prostowanie Trawersu Filara Klawiatury. Tydzień później wspinaliśmy się na skałach przy zamku Olsztyn. Tym razem skupiliśmy się na wspinaniu na własnej asekuracji. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Mirów oraz Skały przy Zamku Olsztyn.

31.05.2016
Masyw górski Montserrat jest miejscem niezwykłym krajobrazowo. Dla turystów najważniejszy jest szlak prowadzący z klasztoru na najwyższy szczyt masywu Sant Jeroni 1237 m, położony w północnej części masywu. Mijane skalne turnie są dla nich niedostępne, bo na większość z nich prowadzą tylko drogi wspinaczkowe. Właśnie dla nich pojawiliśmy się z Martą i Sylwią w Montserracie. W dziewięć dni wspinaliśmy się na czternastu drogach wielowyciągowych, w czterech sektorach: Gorros, Sant Benet, Agulles i Vinya Nova. Czułem wielki żal opuszczając to magiczne miejsce. Montserrat mnie zachwycił, na pewno tam wrócę. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Montserrat oraz filmu.


30.04.2016
Z Martą i Darkiem wspinaliśmy się na Jurze. Cieszy spotkanie, gdyż z Darkiem ostatni raz wspinaliśmy się w Tatrach kilka lat temu. Na otwarcie sezonu wybraliśmy się na Górę Biakło, potocznie zwaną "Mały Giewont". Wspinaliśmy się na drogach obitych jak i na tradach. Niestety tradowych dróg ubyło, najbardziej niezrozumiałe jest obijanie łatwych i dobrze asekurowalnych dróg. Efekt tego jest taki, że na Jurze jest coraz mniej miejsc, gdzie można wspinać się tradowo. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Góra Biakło

27.03.2016
Słowiński Park Narodowy swoją nazwę zawdzięcza Słowińcom - ludności kaszubskiej, która kiedyś zamieszkiwała teren parku. Zachowało się trochę dawnego sprzętu oraz zabudowa, która jest dowodem ich zamieszkiwania na tych terenach. W 1963 roku otwarto w Klukach muzeum - zagrodę słowińską, która jest godna zwiedzenia. Tym razem jej z Martą nie zwiedzaliśmy, ale wybraliśmy się z Łeby na Łącką Górę. Spacer zajął nam kilka godzin. Najpierw szliśmy szeroką plażą, po czym przeszliśmy przez wydmy na skraj Łąckiej Góry i ścieżką leśną wróciliśmy do miejsca startu. Polecam tą jedną z najładniejszych krajobrazowo wycieczek nad naszym morzem. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Słowiński Park Narodowy.


21.11.2015
Park Narodowy Bory Tucholskie jest bardzo dobrze przygotowany pod względem turystycznym. Szlaki piesze są poprowadzone ciekawie, a ścieżki rowerowe znakomicie. Ponad 160 kilometrów szlaków rowerowych, wiodących przez Bory Tucholskie po specjalnie wybudowanych traktach. Oryginalne przystanki rowerowe. Kładki i mosty, w tym efektowny pieszo-rowerowy most na Brdzie w Męcikale. Tablice z informacjami o odwiedzanych miejscach. Mapa turystyczna projektu. To wszystko to Kaszubska Marszruta, czyli jedno z najleszych miejsc na rowerowy weekend w Polsce. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Bory Tucholskie.

24.10.2015
W Tatrach przyprószyło śniegiem i zrobiła się sceneria jesienno-zimowa. Wyżej przydają się już raki i czekan, śniegu nie jest dużo, ale jest mocno zmrożony. Wybraliśmy się z Martą w Tatry Zachodnie. Wyruszyliśmy na wycieczkę z Doliny Rohackiej, a następnie idąc przez Doliną Spaloną dotarliśmy nad Rohackie Stawy. Szlak jest wyjątkowo widokowy i chyba najładniej wygląda w zimowej scenerii. Kiedyś turyści Niżni Staw nazywali Orawskim Morskim Okiem, co świadczy, że jest to jedno z najładniejszych miejsc w Tatrach. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Rohackie Stawy.

03.10.2015
Szarpane Turnie to grupa trzech szczytów wznoszących się ponad Doliną Złomisk, po południowej stronie Tatr. Korzystając z pięknej, jesiennej pogody wybraliśmy się z Martą na drogę Komarnickiego, poprowadzoną kominem, a następnie granią Szarpanych Turni. Droga jest zróżnicowana, posiada różne formacje do pokonania, a asekuracja na niej jest pancerna. Wspinanie na nasłonecznionej skale o tej porze roku było czystą przyjemnością. Akcję górską rozpoczęliśmy przed świtem, a skończyliśmy po zmierzchu, podchodząc pod ścianę ze stacji "elektriczki" Popradzkie Pleso. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Szarpane Turnie.

29.08.2015
Marta postanowiła przejść wszerz Tatry Wysokie i zrobiła to samotnie w bardzo dobrym czasie. Natomiast Kaśka i ja poszliśmy się wspinać na zachodnią ścianę Łomnicy. Naszym celem była droga Puskasa. Poprowadzona lewą depresją ściany linia jest niezwykle widokowa. Wspinając się z prawej strony widzi się centralne urwiska zachodniej ściany. Z tyłu roztacza się widok na dużą część Tatr Wysokich. Jednak co najważniejsze sama droga z każdym kolejnym wyciągiem jest ciekawsza, bo trzeba wspinać się po różnych formacjach. Biegnie logicznymi, pionowymi formacjami. Dominują płyty, ale nie brakuje efektownego komina, rys, czy zacięć. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Łomnica.

23.08.2015
Jak na lato, to był zimny i wietrzny weekend w Tatrach. Mimo to z Kaśką i Mateuszem ukończyliśmy dwie drogi po stronie słowackiej. W sobotę wspinaliśmy się na Ścianie pod Skokiem. Płytowa droga Pravou časťou platne poprowadzona jest w ten sposób, że umiejętnie omija duże trudności ściany. W niedzielę z dołu podeszliśmy pod postrzępioną ścianę Strzeleckiej Turni. Droga lewym filarem okazała się ciekawą linią, poprowadzoną urozmaiconym terenem. Zwłaszcza pierwszy wyciąg i środkowa część drogi sprawiły nam sporo radości ze wspinania. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Strzelecka Turnia.

08.08.2015
To był debiut wspinaczkowy Janka w górach. Razem z Martą zabraliśmy go na honorną, ale łatwą wspinaczkowo turę. Droga Motyki na Żłobisty Szczyt to jedna z najatrakcyjniejszych dróg w Tatrach, o niskich trudnościach wspinaczkowych. Linia ta zachwyca, bo Stanisław Motyka znalazł sposób, by prześlizgnąć się wśród urwisk pasażem o niewygórowanych trudnościach. Zarazem droga jest poprowadzona po prawie pozbawionym kruszyzn terenie, a lita skała pozwala cieszyć się wspinaniem. Stojąc na szczycie można poczuć magię tego miejsca. Widok jest wyjątkowy, bo z grani głównej Tatr panorama tych gór jest urzekająca. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Żłobisty Szczyt.

01.08.2015
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim było naszą bazą wypadową na pobliskie ściany. W piątek razem z Adamem wspinaliśmy się na Skrajnej Rzeżuchowej Turni, na drodze Cesta cez knihu. Niedługa, ale za to pomysłowo poprowadzona droga sprawiła nam sporo frajdy. Następnego dnia wspinaliśmy się południową, piękną, spionowaną ścianą na Czarny Szczyt. Droga Stanisławskiego świetnie omija większe trudności i logicznie wyprowadza na wierzchołek. Ponieważ dopisała pogoda, mogliśmy się cieszyć widokiem pobliskich szczytów i grani. Wspaniale prezentowały się ostatnie szczyty wschodniej części Grani Głównej Tatr: Kołowy Szczyt i Jagnięcy Szczyt, a Grań Wideł z tej perspektywy wyglądała wyjątkowo. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Czarny Szczyt.

26.07.2015
Pojechaliśmy z Martą i Adamem na Jurę, by wspinać się na skałach w Trzebniowie. Rejon jest kameralny, a skały choć niewysokie, mają urozmaiconą rzeźbę i wspinanie tam jest ciekawe. Miejsce niby mało popularne, jednak tego dnia trafiliśmy tam na rodziny z dziećmi i wiszące wędki. To spowodowało, że po przewspinaniu kilku dróg na Skale na Wzgórzu przenieśliśmy się pod Olsztyn, gdzie wspinaliśmy się na nowo obitych, fajnie poprowadzonych drogach na Owczym Grzbiecie. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Trzebniów.

11.07.2015
Późnym wieczorem w piątek dotarliśmy z Kaśką i Mateuszem do taboru na Szałasiskach. Następnego dnia rano podeszliśmy nad Czarny Staw, pod zachodnią ścianę Niżnego Żabiego Mnicha. Wspinaliśmy się na drodze Czech-Ustupski, która moim zdaniem jest jedną z piękniejszych, a zarazem widokowych w Tatrach po polskiej stronie. Biorąc pod uwagę, że jej autorzy wytyczyli ją w 1929 roku i jakim sprzętem wtedy dysponowali, jestem dla nich pełny podziwu, że tak śmiało poprowadzili tą drogę wspinaczkową. Tego dnia mieliśmy z Kaśką jeszcze jedną atrakcję. Mateusz upichcił po powrocie na tabor pyszne danie nepalskie. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Żabi Mnich

04.07.2015
Przeszliśmy z Martą Grań Wideł łączącą jedne z najwyższych szczytów Tatr: Łomnicę i Kieżmarski Szczyt. Tak jak na początku ubiegłego wieku pisał Roman Kordys grań jest ponura i cudna zarazem. Jej poszarpane fantastyczne baszty, smukłe igły skalne, głęboko wdarte przełęcze, są po prostu niesamowite. Nam do pewnego momentu szło sprawnie wspinanie i pokonywanie kolejnych baszt i turni na grani. Jednak przed Wielkim Szczytem Wideł wyhamowały nas dwa zespoły idące w przeciwną stronę oraz kolejny, który dogoniliśmy. Zamiast sześciu godzin, przejście samej grani zajęło nam osiem godzin. Ten zator pozbawił nas możliwości zjazdu kolejką ze Skalnego Plesa w dół. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Widły Grań

29.06.2015
Niestety nie mieliśmy z Martą tym razem szczęścia do pogody. Weszliśmy na szczyt Karwendelspitze, ale w północnych ścianach pasma górskiego Wettersteingebirge znajdującego się w Alpach Bawarskich, nie było warunków na letnie wspinanie. Powyżej 2000 metrów temperatura w południe oscylowała w okolicach zera. Dlatego zmodyfikowaliśmy plan i przenieśliśmy się do Austrii, do Nassereith. Tam zrobiliśmy sześć dróg wielowyciągowych. Najbardziej podobały mi się trzy z nich: piątkowe Südost Wandl i Herbstsonne oraz szóstkowa Leben im Sonnenschein. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Nassereith.

08.06.2015
Z Hohe Wand przenieśliśmy się w pobliskie alpejskie pasmo górskie Rax, powyżej wąwozu Hollental. Korzystając z dobrej pogody wspinaliśmy się na ścianie szczytu Preinerwand 1783 m, kolejno na drogach: Dir. Preinerwandplatte i Ostweg oraz na urwisku skalnym Lechnermauern na drodze Westkamin. W trzy dni zrobiliśmy trzy fajne górskie linie, które sprawiły nam sporo przyjemności. Wracając z krótkiego wypadu zatrzymaliśmy się w Czechach, gdzie odwiedziliśmy przyjaciół. W położonym na Morawach Krużberku wspinaliśmy się na jednej ze skał. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Hollental.

04.06.2015
Wybraliśmy się z Martą i Sylwią do Hohe Wand. Jest to krasowy płaskowyż położony na przedgórzu wschodnich Alp, powyżej 1000 metrów, a długość jego urwistych ścian osiąga kilka kilometrów. Możliwość wspinania wielowyciągowego skłoniła nas, by przybyć w to miejsce. Droga Draschgrat bardzo nam się podobała. Siedem wyciągów wspinanania w dobrej jakości skale, było czystą przyjemnością, a zarazem dobrym przetarciem przed kolejnymi naszymi celami, które zaplanowaliśmy podczas naszego wypadu. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Hohe Wand.

31.05.2015
Pojechaliśmy z Martą na jednodniowy wypad na Jurę. Niedawno przygotowana została przez fundację "Wpinka" do wspinania skała Zachwytu. Choć najdłuższe drogi mają około 15 metrów, to jest to miejsce bardzo fajne do rozwspinania się na początek sezonu. Najbardziej podobała mi się droga "U wrót zachwytu". Marcie natomiast do gustu przypadła linia "Światełko w tunelu". Koleżanki, które do nas dołączyły, też stwierdziły, że super miejsce, nie wyślizgane i kameralne. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Skała Zachwytu.

26.04.2015
Pojechaliśmy w Sokoliki na rozpoczęcie sezonu skałkowego KW Wrocław. Była okazja, by spotkać się ze znajomymi snując rozmowy przy ognisku i razem się wspinać. Cieszą mnie z tego wyjazdu dwie tradowe linie, z Martą przewspinaliśmy dwuwyciągową drogę Przez Trawki na Krzywej, natomiast z Andrzejem dwuwyciągową drogę Rysę Tota na Małym Sokoliku. Ostatni raz w Sokolikach byłem cztery lata temu i zmieniło się przez ten czas. Powstało sporo nowych dróg na mniejszych skałach, które do niedawna nie były obite. Widać, że wymieniono na wielu drogach asekurację. To na pewno cieszy sportowych wspinaczy. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Sokoliki

21.03.2015
Tegoroczny sezon na nartach biegowych zakończyliśmy z Martą w Tatrach. Najpierw biegaliśmy na najmłodszej trasie biegowej na Podhalu. Trasa biegowa Kotelica Białczańska jest sztucznie śnieżona, z pięknym widokiem na Tarty. Potem odwiedziliśmy Strbske Pleso, gdzie są chyba najlepsze trasy do narciarstwa biegowego w Tatrach. Dla początkujących bardzo łatwe, a dla sportowców bardzo wymagające. Wszystkie są świetnie przygotowane, a jedna z nich poprowadzona jest po zamarzniętym jeziorze. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Strbske Pleso Trasy Biegowe.

14.03.2015
Tym razem wybraliśmy się z Martą w Gorce, by przebiec trasę narciarstwa biegowego z Obidowej na Turbacz. Wraz z powrotem to 22 kilometry i aż 570 metrów przewyższenia, najpierw do góry, a potem w dół. Szlak jest dobrze utrzymany i oznaczony, jest założony ślad. Widoki z trasy na Tatry i Babią Górę wynagradzają męczącą turę. Spod schroniska pod Turbaczem rozciąga się zachwycająca panorama całych Tatr. Jest to jedna z najwspanialszych tras biegowych w Polsce, szczerze ją polecam. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Trasa Narciarstwa Biegowego z Obidowej na Turbacz.

15.02.2015
Narciarska trasa biegowa poprowadzona w Beskidzie Wyspowym, wokół najwyższego szczytu Mogielicy, zatacza wielką pętlę, liczącą 25 km. Każdego, kto lubi bieganie na nartach, zachęcam do poznania tego miejsca zimą. Trasa oferuje wszystko, co cieszy na narciarskiej wyrypie, są długie podbiegi, prawie płaskie odcinki trasy i długie, dość trudne technicznie zjazdy. Końcówka to dość strome podejście, które wcale nie należy do prostych na nartach. Postanowiliśmy z Martą, że bieganie połączymy z wejściem na szczyt, do czego skusiła nas panująca bardzo dobra widoczność. Z wieży widokowej usytuowanej na szczycie Mogielicy roztacza się jeden ładniejszych widoków w całych Beskidach. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Narciarska Trasa Biegowa Mogielica.

31.01.2015
Tegoroczna zima na nizinach bardziej przypomina jesień, ale na szczęście można ją znaleźć wyżej w górach. W karkonoskiej Chatce pod Śmielcem spotkaliśmy się ze znajomymi, by przetorować szlak i nacieszyć oczy prawdziwą zimą. Każdy wniósł do góry coś dobrego. Były warzywne "krokiele", kaszanka, czy nepalskie dania dalbat i samosy. Wieczorem długo gawędziliśmy popijając kilka rodzajów nalewek. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Karkonosze.

06.01.2015
Puig Campana i jego najbliższa okolica zrobiły na nas niesamowite wrażenie. W pobliskiej Echo Valley zrobiliśmy kilka tradowych, dróg wielowyciągowych. Na koniec wyjazdu wspinaliśmy się na Penon de Ifach. Słońce, skała, woda i piękna, wyprowadzająca na szczyt tradowa wielowyciągówka kończyła nasz zimowy wypad do Hiszpanii. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Puig Campana oraz Penon de Ifach.

26.12.2014
Polecieliśmy z Martą do Hiszpanii, by koniec grudnia i początek nowego roku spędzić wspinając się. Wybraliśmy za cel drogi wielowyciągowe. Zaczęliśmy od Sierra de Toix, gdzie wspinaliśmy się po cztero i pięciowyciągowych drogach częściowo obitych. W Sylwestra wspinaliśmy się na prawie 200 metrowej drodze Toix Integral. Piąty, ostatni wyciąg kończy się na niższym wierzchołku turni Sierra de Toix. Ze szczytu roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków na Costa Blanca. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Costa Blanca.

26.10.2014
Kalymnos jest miejscem wymarzonym dla tych, którzy pragną zrobić cyfrę i cenią sobie bardzo gęste obicie skały. Prowadzenie dróg jest tu praktycznie pozbawione dreszczyka emocji i komfortowe jak na panelu, dlatego bezpiecznie można śrubować rekordy. Wielkim plusem jest różnorodność formacji, po których można się wspinać. Jadąc tam trzeba jednak być świadomym, że to miejsce jest dość drogie. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Kalymnos.

30.09.2014
W Orpierre mieliśmy wymarzoną pogodę do wspinania. Doskonałe tarcie skały pozwoliło na pokonanie wielu dróg z rzędu tych "na naszej granicy możliwości". Aga, Eliza i Sylwia biły swoje rekordy cyfry. Wspinanie na drogach jednowyciągowych w Orpierre sprawiało dużo frajdy, ale dopiero drogi wielowyciągowe na Le Quiquillon, były tym, po co pojechałem do Orpierre. Zwłaszcza wspaniała droga Le Diedre Sud pozostanie mi długo w pamięci. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Orpierre.

02.08.2014
Wielka tatrzańska ściana, sucha skała, słońce i lekki wiatr. Wspinanie na drodze Birkenmajera szło nam dobrze, nie błądziliśmy, nie działo się nic w południowej ścianie Kieżmarskiego Szczytu, co mogło nas zaniepokoić. Ukończyliśmy z Sylwią drogę i klarowaliśmy linę do zjazdu. Czasami nic nie zwiastuje tego, że zaraz stanie się coś złego. Nagle usłyszałem świst jakby pocisk nadleciał i jeden nieduży kamień, który zleciał z góry, trafił mi w dłoń. Złamanie i miesiąc w gipsie, bez wspinania :-((( Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Kieżmarski Szczyt.

19.07.2014
Wspinaliśmy się z Sylwią na Jurze, czekając na okno pogodowe w Tatrach. Kiedy tylko pojawiła się szansa na wspinanie pojechaliśmy na Słowację. Pod południową ścianę Wołowej Turni podeszliśmy ze stacji kolejki elektrycznej. Wybraliśmy się na drogę Staflovej, bo z dołu wyglądała na suchszą niż droga Stanisławskiego. Ta piątkowa linia poprowadzona była w 1935 roku. Wspinając się nią dziś, mając dużo lepszy sprzęt, byłem pełen podziwu dla autorów drogi. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Wołowa Turnia

09.07.2014
Z Tatr pojechaliśmy na Węgry do niewielkiego miasteczka Tokaj. Tym co przyciąga tu turystów są słynne liczące blisko 6 stuleci rozległe piwnice winne Rakoczego. Wina tokajskie charakteryzuje nietypowa i bardzo bogata paleta gama rozmaitych aromatów i smaków, a sam rejon dzięki temu jest jedynym z najbardziej rozpoznawalnych węgierskich regionów winiarskich w Europie. Prócz wina bardzo podobała mi się architektura miasteczka. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Tokaj.

05.07.2014
Turystycznie z Martą i Jankiem wybraliśmy się na Rysy. Wchodziliśmy od słowackiej strony z noclegiem w Chacie pod Rysami. Dla Janka był to debiut w Tatrach. Spał w najwyżej położonym schronisku w Tatrach, wszedł na najwyższy szczyt Polski, a przy okazji miał szczęście, bo dopisała pogoda. Zadowolony stwierdził: - "Wejście na Rysy to Top 5 moich letnich wypadów". Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Rysy.

28.06.2014
Tatry Wysokie po słowackiej stronie to zupełnie inny świat. Wchodząc na szlak nie musimy kupować biletów wstępu i przede wszystkim nie ma tłumów jak po naszej stronie. Dlatego wybraliśmy się z Martą do Doliny Białej Wody i szlakiem, którym przechodzi się Tatry Wysokie w poprzek, poszliśmy na Polski Grzebień. Dolina nie cieszy się dużym powodzeniem i nawet w weekend można odnaleźć tu ciszę i spokój. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Dolina Białej Wody.

31.05.2014
Z Elizą i Sylwią wspinaliśmy się na północnej Jurze, pierwszego dnia na Górze Kołoczek i Górze Zborów, a kolejnego na Górze Biakło. Wspinaliśmy się po drogach obitych, ale nie tylko. Kilka tradów też przewspinaliśmy, choć na Jurze z roku na rok ich ubywa. Wspinanie sportowe jest popularne, a osób wspinających się na własnej, chyba coraz mniej. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Góra Biakło oraz Podlesice.

24.05.2014
Biebrzański Park Narodowy jest największym obszarem chronionym, a zarazem najdzikszym regionem Polski. Żeby się o tym przekonać i ujrzeć na własne oczy tak wielką przestrzeń, należy wzbić się w powietrze i ujrzeć widok na dolinę Biebrzy z lotu ptaka. Meandrująca rzeka i jej starorzecza tworzą niesamowity widok. Dlatego warto choć raz w życiu zdecydować się na lot balonem. Z kosza balonu dostrzec można dziko zamieszkujące zwierzęta, w tym łosie. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Biebrza.

06.04.2014
Pojechaliśmy z Martą i Adamem na Jurę, by pierwszy raz w tym roku powspinać się na skałkach. W sobotę dotarliśmy na Podzamcze i tam wspinaliśmy się, a w niedzielę naszym celem była pobliska Góra Birów. Choć było zimno i wietrznie to wymęczyliśmy palce wspinając się na wyślizganych płytach, pokrytych dziurkami. Popularność tego rejonu nie wiąże się tylko ze skałami wapiennymi, które przyciągają wspinaczy. Najważniejszy dla turystów jest Zamek Ogrodzieniec i drewniany gród na Górze Birów. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Góra Birów - Podzamcze.

23.03.2014
Tatry zimą są wymagające kondycyjnie. Przekonaliśmy się z Adamem kolejny raz, że nawet wejścia turystyczne na najwyższe szczyty Tatr nie należą do banalnych. Gdy trzeba torować, a jest tylko dwóch do tej ciężkiej roboty, to wstając od komputera nie zawsze daje się radę sprostać wyzwaniu. Nie dotarliśmy na wierzchołek i Lodowy Szczyt obejrzałem tylko z grani, widoki wspaniałe. Kolejnego dnia weszliśmy na Baranie Rogi i cieszyliśmy oczy widokiem tatrzańskich grani. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Lodowy Szczyt i Baranie Rogi.

02.02.2014
Mimo, że w tym roku na nizinach nie dało się za dużo pobiegać na nartach, to jednak jeden z wypadów, który wymyślił Marek, był wyjątkowo udany. Puszcza Kamieniecka na biegówki okazała się strzałem w dziesiątkę. Bieganie wzdłuż zakoli Bugu i leśnymi duktami przysporzyło nam dużo radości. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Puszcza Kamieniecka na nartach biegowych.

26.01.2014
Kolejny trekking odbyliśmy w Torres Del Paine, którego wizytówką są trzy wieże skalne: Torre Sur, Torre Central i Torre Norte. Trudno od nich oderwać wzrok, bo to kolejny skalny cud w Patagonii. O trudności zdobycia tych szczytów świadczy fakt, że dopiero na przełomie stycznia i lutego 2013 roku, hiszpański alpinista Pedro Cifuentes w swojej trzeciej próbie dokonał pierwszego, całościowego trawersu trzech głównych wież skalnych Paine. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Torres Del Paine.

14.01.2014
Dojechaliśmy do El Chalten. Powodem dotarcia tu była chęć zobaczenia osławionych szczytów Cerro Torre oraz Fitz Roy. Pomimo swojej nieznacznej wysokości, te wyjątkowe turnie skalne wyrastające niemal z poziomu morza, tworzą ogromne kilkusetmetrowe urwiska. Skrajnie niekorzystne warunki atmosferyczne takie jak huraganowe wiatry, ciągłe opady, niskie temperatury i wysokie trudności lodowo-skalne powodują, że tylko nieliczni wspinacze mogą osiągnąć szczyty tych osławionych gór. By móc chociaż zobaczyć szczyt Fitz Roy, a tym bardziej Cerro Torre, trzeba mieć również dużo szczęścia do pogody, które nam dopisało. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Los Glaciares.

09.01.2014
Patagonia jest magnesem dla ludzi ze względu na krajobrazy, które w tej krainie są spektakularnie, jedne z najpiękniejszych, jakie można spotkać na całym świecie. To jednak wie każdy, kto interesuje się Patagonią i marzy, by się tam znaleźć. Każdy też słyszał o silnych wiatrach w tej krainie. Choć wspinając się w górach przeżyłem nie raz wiatry halny czy mistral, to jednak nie wyobrażałam sobie wiatru w Patagonii. Przez pierwsze dni uderzające w nas huraganowe podmuchy wiatru wydawały się tylko chwilową wietrzną burzą. Niestety to jest praktycznie stan stały. Dopiero w Patagonii poczułem, czym jest prawdziwy wiatr. Porywisty i nieprzemijający, trwający non stop, aż uszy bolą. Nie ma znaczenia, czy znajdujemy się na płaskim stepie, czy w górach. On jest tuż obok, stale i bardzo rzadko łagodnieje. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Patagonia.

03.01.2014
Wybraliśmy się z Martą do Ameryki Południowej. Wylądowaliśmy w Buenos Aires i z ciekawością obserwowaliśmy jak miasto żyje w rytmie tanga. Faktycznie są miejsca, gdzie tango można zobaczyć nawet na ulicach, ale nie ma ich tyle, by za każdym rogiem była kafejka z parkietem. Trzeba wiedzieć, gdzie takich miejsc szukać. Buenos Aires nie różni się znacząco od europejskich metropolii. Ulica Florida to jeden wielki pasaż handlowy w którym nie brakuje galerii handlowych. W centrum, z dala od biednych faweli, można odnieść wrażenie, że to miasto przepychu i bogaczy, zupełnie niepodobne do latynoskich aglomeracji. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Buenos Aires.

14.12.2013
Ostatni raz w tym roku pojechaliśmy z Martą w Tatry. Tym razem weszliśmy na Sławkowski Szczyt. Długie, monotonne podejście wynagrodziła nam niesamowita widoczność. Tatry w zimowej scenerii wyglądały pięknie, a podczas wejścia na Sławkowski Szczyt cały czas towarzyszyły nam widoki na najwyższe szczyty: Gerlach, Łomnicę, Lodowy Szczyt. Niestety dni w grudniu są krótkie i choć chciałoby się nacieszyć oczy krajobrazami dłużej, działać trzeba szybko. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Sławkowski Szczyt.

16.11.2013
Weekend spędzilismy z Martą w Tatrach Słowackich. Wybraliśmy się na Koprowy Wierch z Popradzkiego Stawu. O tej porze roku w Dolinie Hińczowej jest zazwyczaj pusto. Po przekroczeniu Żabiego Potoku, podchodząc na Koprową Przełęcz, towarzyszyły nam jedynie ślady pozostawione przez kozice w śniegu. Wyżej warunki zaczynają już przypominać zimowe, niezbędne okazały się raki, które przezornie zabraliśmy. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Koprowy Wierch.

03.11.2013
Z Krużbergu pojechaliśmy z Adamem w Skały Potstatu. Podobało mi się tam wspinanie, bo większość dróg prowadzi w formacjach płytowych, po krawądkach, czasami w rysach i zacięciach. Na koniec naszego tripu udaliśmy się do miejscowości Tyn nad Becvou. Tam tuż pod zamkiem Helfstyn, znajdują się połogie skały, na których za sprawą dość oszczędnego obicia, prowadzą drogi dostarczające sporo emocji. Droga Mercedes na skale Matterhornek pozostała dla nas wyzwaniem na przyszłość. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Potstat Skały oraz Helfstyn.

31.10.2013
Zuza i Ferdo zabrali nas do Czech i pokazali nam Skały Krużberku, w które dojechać mogą na rowerze w godzinę. Gdy pomyślę, że my z Adamem w najbliższe skały z Warszawy musimy jechać prawie trzy godziny, to nie pozostaje nic innego jak przyjaciołom z Czech pozazdrościć :-) Zwłaszcza, że Krużberk to bardzo fajny region wspinaczkowy, gdzie można wspinać się po obitych drogach, jak i zakładając własne punkty przelotowe. Wspinaliśmy się tam dwa dni i postanowiliśmy, że trzeba będzie w Skały Krużberku wrócić. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Krużberk.

29.10.2013
W górach zmieniała się pogoda. Chmury zwiastowały opady i dlatego z Tatr udaliśmy się do Sulova, gdzie wspinaliśmy się we czwórkę: Zuza, Ferdo, Adam i ja. Pamiętałem Sulov z długiego, majowego weekendu, gdy było dużo ludzi. Teraz w skałach było pusto, cicho i spokojnie. Były to fajne dni poświęcone tylko na wspinanie, wieczorami zajadaliśmy bryndzowe haluski, a potem długo leżeliśmy w płachtach biwakowych na łące rozprawiając raz po czesku, raz po polsku o wspinaniu i górach. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Sulov.

26.10.2013
W weekend wspinaliśmy się w szóstkę podzieleni na trzy zespoły. Zaprzyjaźnieni Czesi Zuza i Ferdo wspinali się na Koziej Ścianie na lewym filarze. Na tej samej ścianie działali też Adam z Krystianem. My z Tomkiem wspinaliśmy się w sobotę na turni Ostra Veza na drodze Zamkovskeho, która okazała się bardzo ładną, mocną czwórką. Natomiast w niedzielę byliśmy na wschodnim filarze Ostrej Vezicki. Ta rzadko chodzona droga kończy się pięknym, powietrznym trawersem. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Ostra Veza.

19.10.2013
Poleski Park Narodowy o tej porze roku nie jest już tak pełen ptactwa jak latem, za to zachwyca jesiennymi, bagiennymi krajobrazami. Wczesnym rankiem wraz z Martą dotarliśmy na Perehod. Jesienne Polesie przywitało nas mocniejszym podmuchem wiatru. Kolorowe liście zawirowały i pofrunęły w stronę bagnistych łąk osnutych mgłami. Ta chwila była jak zaproszenie. Podążyliśmy w głąb tej krainy, pomiędzy zarośnięte jeziora i rozległe bagna, by nasycić oczy barwami jesieni. Zapraszam do obejrzenia zdjęć w galerii zatytułowanej Poleski Park Narodowy.

06.10.2013
Marta zaproponowała byśmy udali się na jesieny plener fotograficzny. Padło na Czerwone Wierchy, ponieważ wycieczka w ten masyw jest pod względem widokowym wyjątkowo atrakcyjna. Krajobrazy ze szczytów masywu na Tatry dawno już doceniła poetka Maria Morstin-Górska. Napisała o nich wiersz pt. "Czerwone Wierchy".
Doszliśmy, jesteśmy na szczycie,
w błękicie,
wpatrzeni w góry, doliny, rozpadliny,
ścielące się przed nami jak rozłożona mapa,
co szarzeje na grzbietach, a w miejscu lasów się zieleni...


08.09.2013
Galeria Gankowa jest słynna dzięki imponującej północno-zachodniej ścianie opadającej w kierunku Doliny Ciężkiej. Prawie każdy taternik marzy by znaleźć się w tej ścianie, ukończyć drogę wspinaczkową i stanąć na trudno dostępnym tarasie. Wcale nie jest to takie proste, bo ściana jest rzadko sucha, a podejście pod nią jest bardzo długie. Wspinałem się z dwoma Adamami na Drodze Klasycznej. Imponująca, tatrzańska ściana zrobiła na mnie kolejny raz niesamowite wrażenie. Galeria Gankowa to dla mnie najpiękniejsze miejsce w Tatrach. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Galeria Gankowa.

01.09.2013
Nasz trip zakończyliśmy w Alpach na granitowych płytach Grimsel, po których wytyczone są jedne z najpiękniejszych dróg wspinaczkowych w Europie. Jest to niezwykłe miejsce, gdzie rzeka Aare poniżej przełęczy Grimsel toczy swe mętne wody, spiętrzone przez zapory, w dół przez wielką U-kształtną dolinę. Zbocza jej tworzą granitowe urwiska i długie połogie płyty skalne. Największe wrażenie na mnie zrobiła droga Grims startująca powyżej skalistego brzegu jeziora Raterichsbodensee. Patrząc w dól na Martę czasami miałem wrażenie, że rozpoczęła wspinanie wprost z jego mlecznych wód. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Grimsel.

22.08.2013
Kolejny przystanek zrobiliśmy w Alpach Orobie w północnych Włoszech. Wspinaliśmy się na wapiennych turniach łudząco podobnych do Dolomitów. Szczyt Grignetta nas oczarował. Świat pionowych turni i wież skalnych tworzy tam niepowtarzalny krajobraz. Wspinanie miało typowo górski charakter i by wejść w upatrzoną drogę, musieliśmy długo podchodzić via ferratą. Kolejna droga wymagała prawie dwóch godzin podejścia, jednak jej uroda i lita skała warta była wysiłku. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Grignetta.

16.08.2013
Jechaliśmy w Alpy Delfinatu z zamiarem wspinania się w Ailefroide, ale to miejsce nie przypadło nam do gustu. Pogoda pokrzyżowała nam plan wejścia na Barre des Ecrins. Przenieśliśmy się do Szwajcarii i rozpoczęliśmy z Martą od wspinania na gnejsowych płytach Ponte Brolla. Zaskoczyło mnie to miejsce, bo trochę kojarzyło mi się ze wspinaniem w Rio de Janeiro. Nie było jednak tak trudne jak w Brazylii i sprawiało dużo frajdy, choć czasami długie wyjścia powyżej ringa na gładkiej płycie podnosiło adrenalinę. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Ponte Brolla.

04.08.2013
Karoly Jordan w 1900 roku poprowadził drogę (dziś zwaną Drogą Jordana) od Pięciu Stawów Spiskich na Łomnicę. Węgier śmiało jak na ówczesne czasy wytyczył dość zawiłą, ale logiczną drogę prowadzącą w drugiej części ściśle granią na szczyt. Postanowiliśmy z Martą wejść na Łomnicki Szczyt tą klasyczną drogą z początku ubiegłego wieku. Choć trudności wspinaczkowe tej drogi są niewielkie, to naprawdę warto ją przejść, bo widoki z eksponowanej grani urzekają. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Łomnica.

28.07.2013
Z Adamem wybraliśmy się na wspinanie na południową, ponad pięćsetmetrową ścianę Kieżmarskiego Szczytu. Postanowiliśmy zrobić drogę Lavym Vhlbenim (Puskas), która w górnej cześci prowadzi Rampą Birkenmajera, ukośnie dzielącą południową ścianę Kieżmarskiego Szczytu mniej więcej w połowie wysokości. Doskonały, lity granit południowej ściany, która jest piękna, sprawił nam dużo frajdy. Po ukończeniu drogi łatwym terenem dotarliśmy na szczyt i tam dłużej rozkoszowaliśmy się wspaniałymi widokami. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Kieżmarski Szczyt.

21.07.2013
Zielony Staw Kieżmarski to jedno z najładniejszych miejsc pod najwyższymi ścianami w Tatrach. Nad stawem górują: Mały Kieżmarski Szczyt, Łomnica, Czarny Szczyt i wybitna Jastrzębia Turnia. Takie monumentalne otoczenie robi duże wrażenie. Wybraliśmy się na krótką eskapadę z Martą w ten piękny zakątek Tatr. Z nad stawu żółtym turystycznym szlakiem wszedłem na Jagnięcy Szczyt. Niestety jak to w Tatrach często bywa, wierzchołek był w chmurach. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Jagnięcy Szczyt.

29.05.2013
Polecieliśmy do Hiszpanii, by poczuć ciepło nagrzanej słońcem skały. Wybraliśmy za cel wspinaczkowy wybrzeże Costa Blanca słynące z małych opadów deszczu i dużej ilości słońca. Wspinaliśmy się w czterech rejonach. Salem gdzie drogi jednowyciągowe były mało atrakcyjne, ale na rozwspinanie w sam raz. Marin niedaleko miasta Elda, gdzie poczuliśmy jak smakują krótkie, ale wyjątkowej urody drogi wielowyciągowe. Altea gdzie wspin był dla mnie najmniej atrakcyjny, na szczęście byliśmy tam jeden dzień, ale podobał się Patrycji. Wreszcie Sierra de Toix, gdzie wspinaliśmy się najwięcej i z Jankiem zrobiliśmy kilka pięknych wielowyciągówek. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Costa Blanca.

05.05.2013
Gruzja to kraj, który z Martą do tej pory omijaliśmy na mapie naszych podróży. Dużo czytaliśmy, że zachwyca ona przybyszów pięknymi górskimi krajobrazami, bogactwem przyrodniczym, prastarą kulturą, znakomitym jedzeniem oraz wyśmienitymi winami i koniakami. Podróżując przez Gruzję wynajętym samochodem terenowym mogliśmy dotrzeć w ciężko dostępne wiosną regiony górskie. To, co zobaczyliśmy na miejscu potwierdziło opinię, że Gruzję trzeba skosztować. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Gruzja off road.

14.03.2013
Ze względu na wielkość i powagę dróg oraz ich oryginalny charakter Wadi Rum jest często określana jako rejon wspinaczkowy światowej klasy. Piaskowiec tam przybiera takie formy, że jego pięknu i kolorom trudno się oprzeć. Widokowo to jedne z najwspanialszych skał świata. Wybraliśmy się tam we dwójkę z Markiem by wspinać się na tradowych drogach wielowyciągowych. Wyceny były mocne, a pustynny klimat nie ułatwiał wspinania. W wielkich skalnych masywach bardzo rzadko spotykaliśmy innych wspinaczy. Praktycznie zdani byliśmy tylko na siebie, co potęgowało wyprawową przygodę wśród piasku pustyni. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Wadi Rum.

28.01.2013
Czy nazywana obrusem chmura na szczycie Table Mountain jest w rzeczywistości dymem z fajki? Legenda mówi, że diabeł założył się ze starym piratem, van Hunkiem kto wypali więcej fajek. Wynik tej rywalizacji najlepiej widać latem, kiedy nad górą często unosi się warstwa chmur. Natomiast afrykańska legenda głosi, że bogini Djobela zamieniła czterech olbrzymów w góry, mające na celu sprawowanie straży przeciwko morskim smokom Nganyama. Odtąd Table Mountain zwana jest Umlindi Wemingizi, czyli ktoś strzegący Południowej Afryki. Legendy te są ciekawe, ale gdy udaliśmy się z Martą na wspinanie wielowyciągowe na Table Mountain zapomnieliśmy o nich, bo ściany nas urzekły. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Table Mountain.

13.01.2013
Kapsztad jest uważany ze względu na położenie, za jedno z dziesięciu najpiękniejszych miast świata. Położony jest w cieniu wspaniałej Table Mountain z której roztacza się widok na miasto i wyspę Robben, gdzie więziony był Nelson Mandela. Wokół Cape Town jest sporo miejsc wartych odwiedzenia. Obowiązkowa jest wycieczka na Przylądek Dobrej Nadziei, plażę pingwinów w miasteczku Simonstad, wyspę fok. Warto odwiedzić stare winiarnie, które są często położone u podnóża skalistych gór i urzekają architekturą. Nas zachwyciła też włoczęga po Paarl Mountain. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Cape Town Arena.

17.11.2012
Kończysta jest jednym z najłatwiej dostępnych spośród najwyższych szczytów Tatr Wysokich. Choć nie wiedzie na nią szlak turystyczny, to wejście nie stanowi problemu wspinaczkowego, jednak pokonanie różnicy wzniesień jest znaczne, z miejscowości Wyżne Hagi to 1440 metrów. Liczyliśmy z Martą, że pogoda dopisze i będziemy podziwiać widoki ze słynnego kowadła. Zwłaszcza zachodnia ściana Gerlacha i południowa Batyżowieckiego Szczytu prezentuje się wspaniale. Niestety na szczycie stanęliśmy w chmurach. Pogoda po pięknym, słonecznym poranku, jak to często bywa w Tatrach, popsuła się. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Kończysta.

21.10.2012
Tatry są nieobliczalne pogodowo. Tydzień temu były warunki zimowe i nic nie wskazywało, że śnieg może stopnieć, a kilka dni później w górach jest ciepło i sucho jakby lato wróciło. Weszliśmy z Martą na Hruby Wierch granią południową. Podchodziliśmy Doliną Furkotną, natomiast zeszliśmy Doliną Młynicką, zataczając w ten sposób pętlę wokół Soliska. Hruby Wierch słynie z pięknych widoków, a panorama z wierzchołka jest zachwycająca. Widać na wschodzie Tatry Wysokie, na zachodzie Tatry Zachodnie, a na północy polską część Tatr. Majestatyczny Krywań wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Hruby Wierch.

12.10.2012
W Tatrach skończyła się piękna jesień, spadł śnieg i czuć, że nadchodzi zima. Śnieg w górach leży od wysokości około 1400 metrów i choć jest go mało, to warunki turystyczne znacznie się pogorszyły. Sprawia to, że szlaki są puste i można w górach cieszyć się ciszą. Łatwiej wypatrzyć kozice, które czują się pewniej w pobliżu opustoszałych szlaków. Wybraliśmy się z Martą na Płaczliwą Skałę, bo panorama rozciągająca się ze szczytu zaliczana jest do najwspanialszych w Tatrach. Mieliśmy szczęście trafiając na piękny, słoneczny dzień. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Płaczliwa Skała.

30.09.2012
Kilka ostatnich dni września spędziliśmy z Adamem. Pojechaliśmy w Tatry z zamiarem wspinania się na Mnichu, ale halny zniweczył nasze plany. Mając parcie na wspin udaliśmy się w skały pod Krakowem. Choć dni są już krótkie, to dzięki dobrej pogodzie udało nam się sporo wspinać. Odwiedziliśmy dwa razy Dolinę Kobylańską, gdzie wspinaliśmy się na klasyku na Żabim Koniu oraz na Kuli, gdzie przeszliśmy kilka nowo poprowadzonych przez "Anglika" dróg. W weekend dojechała Eliza oraz Aga i razem wspinaliśmy się na Wzgórzu 502 i Słonecznych Skałach. Kilka nowych ujęć można obejrzeć w galeriach zdjęć: Dolina Kobylańska oraz Ostańce Jerzmanowickie.

15.09.2012
5 sierpnia 1905 Zygmunt Klemensiewicz i Roman Kordys przechodzą Grań Kościelców zrywając z dotychczasowym modelem wspinaczki w Tatrach, zakładającym towarzystwo zawodowego przewodnika. Pokonując tą klasyczną, taternicką drogę ponad sto lat później nie można się oprzeć wrażeniu, że choć to łatwa tura wspinaczkowa, to wyjątkowo ciekawa, bo prowadzi różnymi formacjami skalnymi jak choćby płyty, czy filary. Szkoda tylko, że kapryśna, tatrzańska pogoda nie okazała się łaskawa. Niestety po dojściu do przełęczy Mylnej nadeszły chmury. Na Kościelcu razem z Martą kończyliśmy drogę otuleni w chmurach. Zdjęcia do obejrzenia w galerii Kościelec.

31.08.2012
W 1905 roku Klimek Bachleda powiedział: "jesce się tyn nie urodził, co by na te turnie wyloz". Oczywiście mylił się, bo nazajutrz stanęli na szczycie Żabiego Konia Simon Häberlein i Katherine Bröske. Ponad sto lat po tym zdarzeniu Żabi Koń jest wciąż bardzo atrakcyjnym taternickim celem. Razem z Martą nie udaliśmy się na drogę pierwszych zdobywców, ale na chyba najczęściej chodzoną, klasyczną drogę Klemensiewicza. Wiedzie ona wschodnią granią na szczyt Żabiego Konia i jest jedną z najładniejszych łatwych, ale mimo to powietrznych, dróg wspinaczkowych w Tatrach. Zdjęcia do obejrzenia w galerii Żabi Koń.

05.08.2012
Niestety pogoda pokrzyżowała nam wyjazd w Alpy na kant północny Piz Badile i dlatego wybraliśmy się z Darkiem w Tatry Słowackie. Postanowiliśmy wspinać się na klasycznych drogach kończąc wejścia na szczytach. Naszymi bazami były dwa schroniska: Chata Tereho i Zbójnicka Chata. Z popularnej "Terinki" ruszyliśmy na Baranie Rogi wspinając się drogą "Sadkova Cesta", a kolejnego dnia na Lodowym na drodze "Cesta k slnku". Siroka Veza była trzecim naszym celem. "Cesta Motyki" na tej górze jest wyjątkowej urody, a wspinanie w "morzu granitu" niezapomnianym przeżyciem. Ostatnią drogę "Rebrom na Vrchol" zrobiliśmy na Jaworowym Szczycie. Zdjęcia do obejrzenia w galeriach: Baranie Rogi, Lodowa Kopa, Siroka Veza, Jaworowy Szczyt.

09.07.2012
Deszcz wygonił nas z Dachsteinu i pojechaliśmy w Dolomity, choć pogoda tam też nie rozpieszczała. Początkowo wspinaliśmy się na Cinque Torri robiąc drogę Delle Guide na Torre Grande oraz piękne zacięcie północne na Torre Romana. Droga poprowadzona zacięciem w ekspozycji całej trójce przypadła do gustu zwłaszcza, że na koniec był długi, powietrzny zjazd. Na koniec krótkiego pobytu w Dolomitach wspięliśmy się drogą Alvera na Monte Averau. Klasyczna droga jest bardzo logicznie poprowadzona, omijając spore trudności w środku południowej ściany. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Cinque Torri oraz Nuvolau.

03.07.2012
Trzech facetów pojechało na wspin w Alpy. Z Adamem i Krystianem wybraliśmy się w Dachstein. Krótkie okno pogodowe pozwoliło nam tylko na rekonesans, ale mimo to z kiblem pod szczytem przeszliśmy piękną, długą i raczej rzadko chodzoną drogę wschodnio-południowym kantem, wyprowadzającą na szczyt Hochkesselkopf 2453 m. Dachstein urzekł mnie górską specyfiką wspinania. Mimo, że czasami kruszyzna skały była spora, to i tak wspinanie w tym rejonie Alp jest wielką przygodą. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie oraz do obejrzenia galerii zdjęć Dachstein.

24.06.2012
W weekend Góra Zborów była pełna wspinaczy, a Straszykowa Góra prawie zupełnie pusta. Dla Elizy i Karola był to nieznany teren. Adam i ja byliśmy już na Straszykowej, natomiast Krystian to stały bywalec, ale jak ma być inaczej, gdy ma się skały pod nosem. Wspinaliśmy się na dobrze ubezpieczonych drogach, choć niektóre z nich przechodziliśmy na własnej nie korzystając z ringów. W niedzielę byliśmy na Grochowcu, gdzie było dużo wspinaczy z rodzinami i małymi dziećmi. Ciężko było dostać się do niektórych dróg, nic w tym dziwnego skoro pod skałę da się wjechać łatwo samochodem. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: wspinanie Straszykowa Góra.

03.06.2012
Ostatnie dwa weekendy spędziłem wspinając się ze znajomymi na Jurze. Pod koniec maja wybraliśmy się z Elizą do Łutowca, gdzie spotkaliśmy Krzyśka ze znajomymi. Dla Elizy ten dzień pod względem wspinania okazał się przełomowy, bo koleżanka poprowadziła pierwszą piątkę w skałach :-) Następnego dnia przenieśliśmy się do Mirowa i wspinaliśmy się po tamtejszych łatwych drogach. W pierwszy czerwcowy weekend pojechałem z Adamem do Olsztyna. W sobotę wspinaliśmy się w większości na własnej na Górze Biakło, gdzie zadziwiło mnie nowe obicie w pełni asekurowalnych tradów. Następnego dnia chodziliśmy po drogach na skałach przy zamku i na Niwkach. Kilka nowych ujęć, ale tylko z Łutowca można obejrzeć w galerii zdjęć wspinanie Łutowiec.

22.05.2012
Tatry wiosną mają dwa oblicza. W dolinach potrafi być już lato, natomiast powyżej granicy drzew zima. Chodząc turystycznie po Tatrach Polskich, wybraliśmy się do Pustej Dolinki by zobaczyć, czy da się już w letnich warunkach wspinać na południowej ścianie Zamarłej Turni. Podejście jeszcze w śniegu, a na Zamarłej trochę cieknie. W zacięciu, gdzie prowadzi droga Motyki i kominku płynęła woda. Śnieg także na półce, na drugim stanie. Okap cały mienił się płynącą wodą. Mokro jeszcze w kilku miejscach. Jednak od biedy da się już wspinać, obchodząc mokre miejsca. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Tatry Polskie zdjęcia.

06.05.2012
Majorka to wyspa, która daje dużo możliwości spędzania wolnego czasu. Można plażować, imprezować, zwiedzać ciekawe krajobrazowo miejsca lub zabytki architektury, jeździć na rowerze, serfować, chodzić po górskich szlakach lub się wspinać. Krajobrazy mnie urzekły, natomiast wspinanie na Majorce nie było w moim guście, bo nie ma tam prawie dróg wielowyciągowych. Nie udało się też znaleźć ciekawie urzeźbionej ściany, by wspinać się bez przewodnika na własnej. Może zabrakło szczęścia, by takie miejsce znaleźć, może za krótko z Martą tam byliśmy? Wydaje mi się jednak, że góry Serra de Tramuntana bardziej nadają się do chodzenia turystycznego. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Majorka oraz wspinanie na Majorce.

25.04.2012
W tym roku na pierwszy wypad wspinaczkowy w jurajskie skały pojechałem z Elizą. Wspinaliśmy się na skałach przy zamku Olsztyn. Rejon zamkowych skał od wielu lat jest poligonem wspinaczkowym środowiska częstochowskiego. Znajduje się tu sporo urozmaiconych dróg wspinaczkowych, zarówno pod względem trudności, jak i charakteru. Jest tu spora ilość dróg na własnej asekuracji, zwłaszcza rysy i zacięcia. Drogi prowadzące przez płyty, rynny i filary wyposażono w komplety przelotów. Po dłuższej przerwie fajnie było znów poczuć skałę i przewspinać jedne z najładniejszych tradów na Jurze. Kilka nowych ujęć ze skał można obejrzeć w galerii zdjęć wspinanie przy zamku Olsztyn.

17.03.2012
Vysoka zimą, czyli pierwszy z naszych planów sylwestrowych zrealizowaliśmy razem z Krystianem. Na szczyt wchodziliśmy jednego dnia od stacji elektriczki Popradzkie Pleso, przez dolinę Złomisk i przełęcz Siarkańską. Jak na końcówkę zimy było ciepło i gdy tylko wyszło słońce, podejście na przełęcz Siarkańską stało się małym koszmarem, za sprawą zapadania się w śniegu. Powyżej przełęczy śnieg był już lepiej zmrożony i w południe ze szczytu podziwialiśmy otaczające nas zalane słońcem Tatry. Zeszliśmy do schroniska nad Popradzkim Stawem. Krystian następnego dnia jednym ze żlebów wspiął się na Tupę, natomiast ja będąc w słabszej formie zadowoliłem się spacerem w dolinie Mięguszowieckiej. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Vysoka.

23.10.2011
Z Martą pierwszy raz wspinaliśmy się w klimacie tropikalnym. Mimo, że upał i ogromna wilgotność szybko pozbawiały nas sił, to i tak obawialiśmy się, że nasze organizmy zniosą to gorzej. W Rio de Janeiro zawiodła nas pogoda, która pokrzyżowała nam trochę planów wspinaczkowych. Zaskoczyła mocna wycena i skąpe obicie dróg, na których rzadko można założyć własny przelot. Czujemy się bogatsi o kolejne doświadczenia zdobyte na ścianach skalnych w Rio, a wspinanie na Pao de Acucar, które było jednym z naszych marzeń na zawsze pozostanie w pamięci. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie Urca w Rio de Janeiro oraz do obejrzenia galerii zdjęć ze wspinania na Pao de Acucar.

16.10.2011
Rio de Janeiro to miasto olbrzymich kontrastów. Z ekskluzywnymi dzielnicami sąsiadują favele, czyli slumsy znane z głośnego filmu "Miasto Boga". W budowanych na dziko osiedlach nędzy sześciomilionowego Rio de Janeiro żyje grubo ponad milion "favelistów". Poza favelami jest to bezpieczne miasto, a Cariocas, tak zwani są mieszkańcy Rio de Janeiro, są miłymi ludźmi, którzy kochają piłkę nożną i siatkówkę. Na plażach czy w parkach, gdzie znajduje się wiele boisk do piłki nożnej i siatkówki, panuje tłok. W każdym z ulicznych barów jest telewizor i codziennie wieczorem Cariocas oglądają jakiś mecz. Wieczorne życie toczy się praktycznie na ulicy. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Rio de Janeiro.

02.10.2011
Z Elizą umówiliśmy się w Sokoliki na początku roku, ale zawsze coś zdołało nam pokrzyżować wspólny wyjazd. Nieoczekiwanie udało nam się wyjechać jesienią i trafiliśmy na wymarzoną pogodę. W Sokolikach, po małym falstarcie, gdy to wspinaliśmy się na innej skale niż zamierzaliśmy, przeszliśmy kilkanaście dróg, z których byliśmy zadowoleni. Natomiast nasz rekonesans wspinaczkowy w Rudawy Janowickie okazał się długim spacerem turystycznym, przy okazji którego zwiedziliśmy zamek Bolczów. Niestety łatwych, ładnych tradów brak, a większość skał jest tam zarośnięta. Nie spotkaliśmy nikogo, kto by się wspinał. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Sokoliki.

18.09.2011
Umawiając się z Agatą na wspinanie w Tatrach nie przypuszczałem, że trafi nam się tak dobra pogoda. Wspólnie zrobiliśmy kilka dróg na Granatach, Kościelcu i Zamarłej Turni, gdzie na Motykę dołączyła do nas Anka, a na Lewych Wrześniaków Jarek. Naszą bazą było schronisko Murowaniec, oferujące w bufecie napoje wyskokowe pobudzające do intesywnego życia wieczornego. Gdy dojechały Nela i Gabrysia życie towarzyskie przestało kończyć się wraz z zamknięciem bufetu, bo dziewczyny miały sposób na zdobycie jeszcze jednego piwa :-) Najnowsze zdjęcia do obejrzenia w galeriach: Granaty, Kościelec, Zamarła Turnia oraz zdjęć krajobrazów Tatr Polskich.

30.08.2011
Dolomity słyną z wielkich ścian. Ponad 100 lat temu pionierzy wytyczali klasyczne dziś drogi. Postanowiliśmy z Martą, że powtórzymy czwórkową drogę pierwszych zdobywców na Cima Grande 2999 m. W 1869 roku stanęli na jej wierzchołku P. Grohmann, P. Selcher, F. Innerkofler. Zanim jednak my stanęliśmy na szczycie najwyższej z trzech Cim, wspinaliśmy się na krótszych drogach. Rozpoczęliśmy od czwórkowej drogi na Torre del Sella - Via dei camini. Siedem urozmaiconych wyciągów, włącznie z ponad metrowym skokiem nad przepaścią, było niezapomnianą przygodą. Potem wspinaliśmy się na Monte Popena drogą Mazzorana-Adler oraz na Torre di Falzarego drogami: na ścianie zachodniej i południowym filarze.

16.08.2011
Rzeka Słupia jest niewątpliwie jednym z ciekawszych szlaków kajakowych w Polsce. Spływ Słupią to wiele atrakcji naraz, o czym przekonaliśmy się z Martą i Jankiem. Słupia w górnym odcinku ma charakter rzeki górskiej i tak jest oceniana wśród kajakarzy. W jej środkowej części znajdują się zabytkowe elektrownie wodne i jeziora zaporowe. Spływ Słupią kończy się w Ustce praktycznie na plaży, co daje możliwość wpłynięcia na Morze Bałtyckie. Nam przytrafiła się także wywrotka i tylko refleks naszego trzyosobowego teamu uratował kanadyjkę, która momentalnie nabrała wody przyparta bystrym nurtem do zagradzającego rzekę drzewa. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć spływ Słupią.

07.08.2011
Weekendowy wypad na Jurę zakończył się zmianą pierwotnych planów. Za namową Krystiana i Krzyśka wspinaliśmy się w nieznanych mi dotąd skałach. Straszykowa Góra koło Ryczowa to rejon wspinaczkowy, który stanowi kilka skał usytuowanych blisko siebie na szczycie wzgórza. Gabi, Krzysiek i Krystian wspinali się powtarzając zrobione już wcześniej drogi, natomiast dla Marty i dla mnie były to pierwsze kroki i przechwyty na nieznanych wcześniej liniach. Straszykowa Góra krajobrazowo urzekła nas, a drogi wspinaczkowe przypadły do gustu. Postanowiliśmy, że na pewno tam wrócimy, najlepiej znów w tym samym składzie :-) Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Straszykowa Góra.

28.07.2011
Spędziliśmy z Darkiem kilka dni w Hollentalu wykorzystując krótkie okno pogodowe na wspinanie. Udało się nam zrobić trzy wielowyciągowe, piątkowe drogi. Pierwsze dwie: Peternpfad -V i Fensterlplatte +V na położonej w lesie niższej ścianie Stadlwand były łatwe orientacyjnie i ochrzciliśmy je "leśnym wspinaniem" :-) Natomiast prawie 400 metrowa droga Richterweg -V na górnej ścianie Stadlwand to już typowo górskie wspinanie z rozległymi krajobrazami na górne pasmo Hollentalu. Czas i ochota na dalsze wspinanie była, ale pogoda skutecznie nas przegoniła. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie oraz do obejrzenia galerii zdjęć Hollental.

17.07.2011
Jadąc na weekend na Jurę zatrzymaliśmy się niedaleko Kielc podziwiając zamek w Chęcinach. Nie był to jedyny zamek który odwiedziliśmy, bo po sobotnim wspinaniu na Brzuchu Buddy na Górze Kołoczek, udaliśmy się na zamek Ogrodzieniec, kończąc niezaplanowane wizyty w zamkach w ten weekend. W niedzielę wspinaliśmy się w Skałach Rzędkowickich. Naszym łupem tradycyjnie padły łatwe drogi. Tym razem Marta prowadziła ich sporo. W słoneczny, upalny dzień najprzyjemniej było wspinać się w Studnisku, gdzie zawsze mocno wieje i jest upragniony cień. Na Zegarowej prócz wyślizganej skały koszmarem z każdą minutą stawało się palące słońce. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Rzędkowice.

29.06.2011
Tym razem udaliśmy się z Martą do Arco, niewielkiego miasteczka w północnych Włoszech, wokół którego jest ponad trzydzieści rejonów wspinaczkowych. Po piętnastu godzinach spędzonych w samochodzie zaskoczeniem był fakt, że na żadnym z dwóch wielkich kempingów w Arco nie było wolnych miejsc. Arco oferuje bardzo zróżnicowane wspinanie, od zupełnie połogich płyt o skąpej rzeźbie, do wspaniale ukształtowanych w żebra i dziury dachów. Preferowaliśmy raczej płyty wspinając się na drogach wielowyciągowych na: Baone, Corno di Bo oraz Parete Zebrata. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu o regionie oraz do obejrzenia galerii zdjęć Arco.

05.06.2011
Rzeka Wkra jest prawobrzeżnym dopływem Narwi, która wpływa do niej kilka kilometrów przed ujściem Narwi do Wisły. Jest rzeką nizinną, raczej płytką zachowującą swój pierwotny charakter i poza górną jej częścią nie jest uregulowana. Tuż przy jej ujściu do Narwi stoi sporo zabudowań, ale kilkanaście kilometrów w górę jej biegu można wypatrzyć orlika krzykliwego, czy bobry. Niektóre brzegi są niskie, inne wysokie. Część jest goła, porośnięta szuwarami, ale po kilku zakrętach pokrywa się zbitym gąszczem krzaków. Każdego roku wraz z nadejściem ciepłych dni Wkra przyciąga mnie jak magnes i są to miłe krótkie wypady. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Wkra.

22.05.2011
Pojechaliśmy z Martą w jej rodzinne strony. Ustka od kilku lat odzyskuje swój dawny blask, za sprawą rewitalizacji łącznie 40 budynków, które tworzyły starą osadę rybacką z XIX wieku. W myśl usteckiego pomysłu nazywanego rewitalizacją, stare chaty burzy się zupełnie, a na ich miejsce stawia nowe. Nie popierają tego etnografowie i historycy twierdząc, że "...z Ustki robi się taka bombonierka, cukiereczek bez wyrazu. Po zakończeniu tych wszystkich prac to już nie będzie to samo miejsce..." Nie mi oceniać kto ma rację, ale na pierwszy rzut oka Ustka wygląda o dużo lepiej niż jeszcze parę lat temu, gdy sprawiała wrażenie mało zadbanego, nadmorskiego kurortu. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Ustka.

04.05.2011
Wczoraj wróciliśmy z Chorwacji, gdzie wspólnie z przyjaciółmi Elizą i Arkiem udaliśmy się na wiosenny trip. Naszym celem był Park Narodowy Paklenica, najbardziej znany w tym kraju region wspinaczkowy. Bliskość morza i pionowych, wielkich ścian sprawia, że Paklenica jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc wspinaczkowych w Europie. Oprócz tych walorów liczyliśmy na ciepłą, słoneczną pogodę, która niestety nie do końca nam dopisała. Wspinaliśmy się z Elizą i Martą w trójkowym zespole na łatwych, ale za to długich drogach wielowyciągowych. Zapraszam do przeczytania krótkiego artykułu oraz do obejrzenia galerii zdjęć Paklenica.

17.04.2011
Wypad w jurajskie skały z Elizą i Martą zapoczątkował nasz tegoroczny sezon wspinaczkowy. Rozpoczęliśmy od wspinania w Rzędkowicach. Przeszliśmy kilka łatwych dróg dość szybko kończąc, bo zimno wygoniło nas ze skał. Kolejnego dnia było już dużo cieplej i wspinaczka na Górze Zborów i Górze Kołoczek w słońcu była czystą przyjemnością. Ostatniego dnia wspinaliśmy się na Turni Motocyklistów, która odchaszczona i częściowo obita przez KW Warszawa odzyskuje swój dawny blask. Ostatnim akcentem była wspinaczka na skale Biblioteka. Żółta ścianka jest już tak wyślizgana, że wyceny biegnących tam łatwiejszych dróg są już historią. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć Podlesice.

27.03.2011
Zima w Tatrach pozwala na samotne obcowanie z przyrodą, bowiem mało ludzi zapuszcza się wyżej w góry. Kilka dni chodziliśmy po tatrzańskich dolinach, pracując nad kondycją. Pogoda nam dopisywała, było dość dużo słońca. Pobyt w Tatrach Słowackich zakończyliśmy wejściem na Krywań. Podchodziliśmy od Szczyrbskiego Jeziora przez rozdroże przy Jamskim Stawie i Pawłowy Grzbiet. Warunki mieliśmy dobre, dość mało śniegu, trochę słońca i nie wiało za mocno. Spotkaliśmy tylko jednego Słowaka na turach, który podchodził z innej strony niż my. W drodze powrotnej już w Polsce obejrzeliśmy niestety tylko z zewnątrz zamek Tropszyn. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Krywań oraz Tatry Słowackie zdjęcia.

21.03.2011
Niżne Tatry zimą wyglądają imponująco, dlatego skusiliśmy się z Martą na jednodniowy wypad w ich najwyższe gniazdo, czyli na szczyty Chopok i Dumbier. Podchodząc z Jasnej na Chopok już na wysokości Lukovej oczy nasze cieszyła panorama Tatr Wysokich. Wyżej w zimowej szacie wspaniale wyglądały północne, strome skalne ściany, porozdzielane licznymi filarami i żlebami. Na grani głównej czuło się, że Niżne Tatry zimą to naprawdę wymagające góry. Zwłaszcza przekonać się o tym można, gdy nie ma się nart skiturowych, czy rakiet śnieżnych. Jednak cóż to byłaby za wędrówka zimą, gdyby od czasu do czasu nogi nie zapadły się w głębokim śniegu :-) Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć: Tatry Niżne.

ARCHIWUM WIADOMOŚCI

motto


    "Czasami myślę, że wspinam się dlatego, aby przekonać się, jak droga jest mi nasza szara codzienność.
    Wracając poznaję, jak smakuje kubek gorącej herbaty po dniach pragnienia, sen po wielu nieprzespanych nocach, spotkanie z przyjaciółmi po długiej samotności, cisza po godzinach przeżytych w przeraźliwej wichurze."
    Wanda Rutkiewicz